„Ginące zawody i umiejętności” – rozmowa z Teresą Buczyńską

Ginące zawody Teresa Buczyńska frywolitka skansen Ochla

Frywolitka to moja pasja

Teresa Buczyńska – koronka czółenkowa

Od kiedy zajmuje się Pani frywolitką?

Tworzeniem koronki zajmuję się od osiemnastego roku życia, czyli już przez pięćdziesiąt lat. W moim domu wszyscy lubili rękodzieło. Mama Salomea bardzo dużo robiła na drutach i wyszywała. Tata Tadeusz jej pomagał. Robili koronkę filet, tworzyli duże firany. Tata robił siatkę, a mama później naszywała kwiaty. Pamiętam, że mieli taką wielką ramę w sypialni, na której napinali tę siatkę. Ja jako młoda dziewczyna robiłam na szydełku i na drutach. W wieku osiemnastu lat zobaczyłam koronkę frywolitkę. Szalenie mi się ona podobała. W Toruniu akurat był kurs tej koronki, więc postanowiłam na niego pójść.

W jaki sposób powstaje koronka czółenkowa?

Koronka czółenkowa, inaczej frywolitka robiona jest na czółenkach. Z tej koronki robi się biżuterię, serwetki, ozdoby świąteczne i aplikacje. Frywolitka wymaga bardzo dobrych nici – kordonka, nici bawełnianych, dobrze skręconych, żeby w trakcie pracy one się nie rozdwajały i nie mechaciły. Frywolitka polega na tym, że wiążemy supełki na nitce, która w tych supełkach się znajduje. Nitkę trzeba przesunąć, dlatego musi być ona idealnie skręcona i równa, nie może mieć żadnych zgrubień, nie może być miękka. W koronce są tzw. pikotki, takie „wystające uszka”, pętelki. Wszystkie wzory składają się z kółek i łuczków. Odpowiedni ich układ tworzy konkretne wzory. Ważna jest ilość oczek na kółeczku, na łuczku, ilość i wielkość pikotek. Jak jest dobra nitka, to one się dobrze trzymają. Prace wykonane tą techniką są zwykle bardzo sztywne, dlatego że sama nić daje im sztywność.

Oprócz tworzenia koronki, interesuje się Pani także jej historią…

Najstarsze zapisy dotyczące frywolitki pochodzą z XV wieku. Jest to stara technika. Do Europy przyszła z Azji, poprzez Egipt. Frywolitka nazywana jest również koronką dworską, ponieważ to damy dworu czółenkami tworzyły tę koronkę. Wykonywały ją również zakonnice w klasztorach. Dawniej czółenka robione były z masy perłowej, z bursztynu czy kości słoniowej. Były to drogie narzędzia pracy.

Frywolitka, to koronka ponadregionalna, robiona na całym świecie. Dla przykładu, Włosi lubią łączyć frywolitkę z koronką szydełkową. W krajach azjatyckich natomiast pozostawiane są tzw. „puste nitki”, bez owijania, łuczków i kółek.

Czy każdy może nauczyć się tego rękodzieła?

To jest bardzo trudna do nauczenia koronka. Osoby, które mają zdolności matematyczne, umysły ścisłe szybciej uczą się frywolitki niż humaniści, dlatego, że tu trzeba dużo liczyć i mieć wyobraźnię przestrzenną. Mój tata, Tadeusz Jankowski ciężko fizycznie pracował. Kiedy przeszedł na emeryturę, poprosił mnie bym go nauczyła frywolitki. Spojrzałam na te spracowane ręce i powiedziałam, że nie da rady, ale on postanowił się nauczyć. Tata się nie poddawał, ćwiczył prawie miesiąc, a później robił duże serwety. Za swoje prace, które znajdują się dzisiaj w różnych muzeach w Polsce, otrzymał Krzyż Zasługi dla Kultury Polskiej.

Czym jest dla Pani frywolitka?

Jako młoda dziewczyna, a później mężatka nie robiłam tej koronki za wiele. Teraz, na emeryturze wykonuję jej bardzo dużo. Robię frywolitkę całymi dniami, tworzę własne, autorskie wzory. Jest to moja pasja, w którą wkładam serce. Jestem uzależniona od tej koronki.

Kiedy tworzę wzór, zastanawiam się, jak umieścić jakiś element, jaki kształt i rozmiar będzie miała moja praca. Później na zasadzie prób i błędów ją wykonuję. Tworzenie wzoru jest bardzo trudne. Rysuję sobie wzór, zapisuję liczbę oczek, wszystko to, co zrobiłam. Kiedy zrobię taką serwetkę, z której jestem zadowolona, to kładę ja na kserokopiarkę i kopiuję. Później cienkopisem zapisuję, ile i gdzie jest oczek. Serwetę o średnicy 40, 50 cm wykonuję dwa tygodnie. Nie wyobrażam sobie siedzenia bezczynnie. Zawsze moje ręce muszą pracować.

Rozmowa została przeprowadzona podczas wydarzenia „Ginące zawody i umiejętności” w 2026 roku przez Katarzynę Buganik.

Przewijanie do góry