100% mojego życia to jest glina
Beata Bechta – ceramika metodą wałeczkową
Tworzy Pani naczynia z gliny…
Jestem z Poznania. Prowadzę warsztaty metodą średniowieczną, metodą wałeczkową. Moje naczynia powstają przy Muzeum Archeologicznym w Poznaniu, w skansenach w całej Polsce, m.in. w Dziekanowicach, na Wolinie, w Zielonej Górze-Ochli, lepię na pokazach.
Skąd u Pani zainteresowanie tym rękodziełem?
To moja pasja. Mój tata prowadzi warsztat już od pięćdziesięciu lat. Jest samoukiem. Robił pierwsze miniatury średniowiecznych naczyń, które były sprzedawane jako pamiątki w pierwszym muzealnym sklepiku w Biskupinie. Stąd również i u mnie ciekawość, jak ludzie tworzyli dawniej, jak dziś wydobywać glinę, przetwarzać ją i wypalać, bo to nie jest takie łatwe. Każda glina jest inna i potrzebuje odmiennej temperatury. To nie jest takie łatwe i nie wszystko jest napisane w książkach, potrzebne są lata praktyki.
Jaka glina jest najlepsza i skąd ją Pani wydobywa?
Najlepsza glina pochodzi z Litwy, ale niestety nie mamy do niej dostępu, dlatego robimy z tej, którą mamy w Polsce. W Wielkopolsce i w okolicach Poznania są iły, z których powstaje glina, która dzwoni.
Jakie czynności następują po wydobyciu gliny?
Glina do lepienia musi być czysta, plastyczna i miękka. Po wydobyciu, trzeba ją oczyścić z kamieni i piasku. Trzeba znaleźć takie warstwy, by uniknąć margli, czyli kawałków wapna. Następnie rozrzedza się glinę z wodą, miesza się ją i przelewa przez sita różnej wielkości, by uzyskać konsystencję śmietany. Później wlewa się glinę do dużych i małych foremek gipsowych.
Wlewa Pani tę glinę do foremek i co dalej?
W tych foremkach część wody zasysa gips, a jej resztę wylewa się z tej foremki. Trzeba glinę w formie zostawić na dobę. Następnie wyciąga się z formy naczynko z gliny, które trzeba jeszcze obrobić. Tutaj, w skansenie nie wypalamy naczyń, ale normalnie się wypala, musi powstać spiek, który uzyskuje się powyżej 650 stopni. Przy tylu stopniach to ta ceramika jest głucha. Jeśli jest wypał w 1000 stopniach, to ona dzwoni. Zwykłą cegłę można wypalić w 700 stopniach i ona się nie rozpadnie, ale cegłę klinkierową wypala się już w temperaturze 1500 stopni.
Na czym polega metoda wałeczkowa, którą prezentuje pani podczas Ginących zawodów?
Glinę dzieli się na kawałki równej wielkości. Z każdego kawałka robi się wałeczek. Najpierw tworzymy dno naczynia z wygładzonej gliny, a później dokleja się ścianki z nakładanych na siebie wałeczków gliny. Lepi się tłustą gliną.
Co pani daje to rękodzieło?
Przyjeżdżam do Muzeum Etnograficznego w Zielonej Górze-Ochli od co najmniej piętnastu lat. Możliwość lepienia z gliny z dziećmi podczas warsztatów na świeżym powietrzu, to jest fajna sprawa. To moja pasja i praca, która sprawia przyjemność i daje mi także finansowe wsparcie. Glina jest tak przyjemnym tworzywem, wycisza człowieka. Kocham tę pracę. 100% mojego życia to jest glina.
***
Wywiad został przeprowadzony podczas wydarzenia “Ginące zawody i umiejętności” w 2024 roku przez Katarzynę Buganik.
Serdecznie zapraszamy na tegoroczną edycję wydarzenia, które rozpoczyna się 1 czerwca i potrwa do 4 czerwca, a podczas którego będzie można zobaczyć niesamowitych twórców z całej Polski. Szczegóły wydarzenia znajdziecie TUTAJ.
