„Ginące zawody i umiejętności” wywiad z Dorotą Kasędrą

Dorota Kasędra – pająki ludowe

Bo pająk przynosi szczęście!

Pracuje Pani w Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze-Ochli i przy okazji pracy nauczyła się tworzyć ludowe pająki…

Pracuję w skansenie od 2008 roku, najpierw jako pomoc muzealna, a obecnie w Dziale Konserwacji. Wszystkie zabytki, które znajdują się w obiektach muzealnych i wymagają naprawy, odnowienia, wyczyszczenia, czy pomalowania, trafiają do naszego działu.  

Jak to się stało, że zajęła się Pani tworzeniem pająków?

Zawsze lubiłam prace manualne. Cztery lata temu zmarła pani Daniela Pałys, która jako jedyna pajęczarka przyjeżdżała do naszego muzeum na Ginące Zawody. Zaproponowano mi wtedy, żebym spróbowała zrobić pająka. Byłam przerażona, bo dla mnie te nitki, kwiatki, słomka były tak kruche…, wydawało mi się to bardzo skomplikowane. Moja pani kierownik Alicja Steliga powiedziała, żebym jednak spróbowała. To ona pokazał mi, jak się łączy słomki, jak formuje pająka, i tak to się zaczęło.

Jak stworzyć tę ludową dekorację?

Bierzemy długą igłę i nitkę, i nawlekamy cztery słomki. Osią pająka jest ukryta nić, ona jest kanwą. Ze słomek tworzy się figury geometryczne, do których przywiązuje się kwiatki, wykonane z bibuły. Ważna jest geometria, bo jedna za długa słomka spowoduje, że pająk nie będzie taki, jak chcemy, ale będzie się składał. 

Skąd się wzięły ludowe pająki?

Chaty na wsi były ponure, więc gospodynie chciały rozjaśnić i rozweselić wnętrza domów. Tworzono je zimą, kiedy nie było prac w gospodarstwie. Co ważne, pająka nie mogła robić matka, tylko babka lub wnuczka, panna. Wierzono, że jeśli złamie się ten zwyczaj, to licho, choroby i najgorsze nieszczęścia wejdą do domu. 

Ile czasu zajmuje wykonanie takiego pająka?

Najpierw obmyślam wzór,  zastanawiam się nad kolorami kwiatów, robię obliczenia: liczę słomki i kwiaty. Słomki mają długość po 20 cm. Na dużego, takiego około 75 centymetrowego pająka, potrzeba 120 słomek i 70, 80 kwiatów z bibuły. Zajmuje mi to wszystko około czterech tygodni. Więcej czasu poświęcam na zrobienie kwiatów, niż złożenie szkieletu. 

Skąd czerpie Pani inspirację?

W naszym Muzeum mamy 145 pająków i żaden się nie powtarza, nie ma dwóch identycznych. Pomysły czerpię właśnie z nich. Można wymyślić współczesny szkielet i kształt kwiatów, ale ja nie chcę tego robić, bo zachowuję dawny styl. Im bardziej kolorowo, tym radośniej. Trzeba jednak pamiętać, że muszą być one przechowywane w specjalnych warunkach: odpowiedniej temperaturze i świetle, by nie uległy zniszczeniu, wyblaknięciu, czy zawilgoceniu.

Co Pani daje to rękodzieło?

Wierzę w to, co mówi przysłowie: „Szczęśliwy dom, gdzie pajaki są”. To bardzo pracochłonne zajęcie i podczas Ginących Zawodów można zobaczyć, jak powstają pająki, ale warto się także uczyć samemu. Cieszę się, że coś po mnie pozostanie w Muzeum, że moje pająki będą znajdowały się w skansenowskich zbiorach.

 

 

***

Wywiad został przeprowadzony podczas wydarzenia “Ginące zawody i umiejętności” w 2024 roku przez Katarzynę Buganik. 

Serdecznie zapraszamy na tegoroczną edycję wydarzenia, które rozpoczyna się 1 czerwca i potrwa do 4 czerwca, a podczas którego będzie można zobaczyć niesamowitych twórców z całej Polski. Szczegóły wydarzenia znajdziecie TUTAJ.

Przewijanie do góry